Cały wczorajszy dzień myślałem o drobnej dziewczynie z pięknymi oczami. Obiecałem sobie, że zanim zacznę wracać do domu wyśledzę ją. Spotkaliśmy się przypadkiem, prawie strzeliłem w nią z kuszy...
Moje przemyślenia przerwały czyjeś kroki. Schowałem się za drzewem jednocześnie spoglądając w stronę z której dochodziły odgłosy. Nie minęła chwila, a ujrzałem piękną brunetkę.
Biegła z zamkniętymi oczami.. Prosto w stronę urwiska!
-Uważaj!- krzyknąłem najgłośniej jak mogłem.
Brunetka trochę się wystraszyła i otworzyła swoje piękne oczy. Nie zdążyła wyhamować i zobaczyłem tylko powiewającą jasną pelerynę, spadającą w dół, a potem usłyszałem koszmarny krzyk. Najszybciej jak tylko potrafiłem ruszyłem w stronę urwiska i skoczyłem.
Gdy spadałem i byłem coraz bliżej dziewczyny, na moich ustach pokazał się ogromny uśmiech...
-Z czego się cieszysz? Zaraz się zabijemy idioto!- w kącikach jej pięknych oczu, dostrzegłem łzy.
-Nie zabijemy się.- złapałem ją za dłoń i przyciągnąłem do siebie. Na jej twarzy malowało się zdziwienie.- Uratuje cię.
Gdy byliśmy może dwadzieścia metrów nad ziemią, teleportowałem nas na miejsce gdzie właśnie powinniśmy wylądować. Czułem jak dziewczyna się do mnie przytula... To było cudowne.
-Już jesteś bezpieczna...- dziewczyna otworzyła jedno oko, a potem drugie i szybko zamrugała. Potem pocałowała mnie w policzek i wyrwała się z moich objęć.
-Dziękuję za ratunek.- ukłoniła się delikatnie, a ja położyłem dłoń na biodrze.
-To nic wielkiego, o pani.- teraz to ja się ukłoniłem, przed moją pięknością.
-Nazywam się Eris... A ty?- zapytała podchodząc do mnie bliżej.
-Mam na imię Isaac.
Eris obeszła mnie dokładnie oglądając. Potem położyła nieśmiało dłoń na ozdobę przy moim lewym oku. Nie drgnęłam nawet przez chwilę. Jej dotyk był ciepły i kojący. Zamknąłem oczy i położyłem swoje dłonie na jej biodrach, delikatnie ją do siebie przyciągając. Eris wtuliła się we mnie, a ja czułem się jakbym był na swoim miejscu. Przy Eris.
-Chodź. Muszę Ci się odwdzięczyć, za ratunek.- Eris ewidentnie też nie chciała przerywać naszego kontaktu fizycznego...- Tylko jak my się dostaniemy na górę.
-Bez problemy.- złapałem Eris za dłoń i teleportowałem nas na górę. Eris gniewnie na mnie spojrzała.
-Następnym razem uprzedź mnie.
-Czyli będzie następny raz?- podniosłem prawą brew jednocześnie się uśmiechając. Eris uśmiechnęła się delikatnie.
-Musimy iść do pałacu...- ruszyła, a ja sam nie wiedziałem, czy powinienem z nią iść?- Idziesz?
Eris spojrzała na mnie z nadzieją, a potem z uśmiechem podeszła do mnie i złapała mnie za rękę. Jej dłoń była taka malutka...
-Jasne... W którą to stronę?- Eris pokazała mi kierunek.- Uprzedzam...
Eris spojrzała na mnie nie rozumiejąc o co chodzi. A potem przeniosłem nas w stronę wskazaną wcześniej przez Eris.
Znaleźliśmy się za jakimiś ogromnymi murami. Rozglądałem się zdenerwowany na wszystkie strony, mocniej ściskając dłoń Eris.
-Spokojnie. To właśnie tu mieliśmy być.- Eris uśmiechnęła się do mnie, rozwiewając wszystkie moje wątpliwości.
-Eris?- usłyszałem kobiecy głos...
Saphire? Eris?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz