niedziela, 6 listopada 2016

Od Isaaca Do Eris

Saphire była nie miła i mógłbym przysiąc, że cieszyła się swoją wyższością nad innymi. Kolejna księżniczka z zadartym noskiem. Była kompletnie inna od Eris.

Jeszcze zanim się z nią pożegnałem, połączyłem nas krwią. Może to dziwne, ale chciałam odczuwać to co ona, tak jakbym był przy niej.

Podążałem za Felicite, która przemierzała długie korytarze. Złotowłosa nimfa zdawała się być zła i rozgoryczona. Miałem małe doświadczenia z nimfami, ale żeby jakaś się denerwowała... To było wręcz niespotykane.

-Widzę, że zaszedł Ci ktoś za paznokieć.- wyrównałem się z nimfą, mówiąc to na tyle cicho żeby tylko ona to usłyszała.

-Nawet nie wiesz jak bardzo...

-Chyba wiem...- nimfa nie miała ochoty rozmawiać. Gwałtownie się zatrzymała przed jakimiś drzwiami.

-To tutaj. W pokoju masz jedzenie i picie. Jeśli nie chcesz obrazić Saphire proszę, abyś tu został. To
sypialnia połączona z łazienką. Mam nadzieję, że będzie Ci odpowiadać.

-Dziękuję Felicite.

Nimfa nic nie odpowiedziała tylko dygnęła i odeszła. Wszedłem do pokoju i gdy tylko zamknąłem drzwi, poczułam przeszywający ból na plecach. Skuliłem się zagryzając wargę. Ból był coraz silniejszy i zacząłem czuć się słabo...

Straciłem równowagę i ból rozrywał mnie powoli na strzępy. Nie daleko stało wielkie lustro. Z nie małą trudnością podniosłem się i zacząłem zdejmować górną część garderoby.

Oglądałem swoje odbicie i nie widziałem nic poza starymi bliznami. Odwróciłem się i na plecach zobaczyłem wypalony znak pentagramu ze smokiem. To było zabranie mocy. Nie moich...

Eris poszła do podziemi, bo Saphire ją tam wysłała.

-Cholera...- warknąłem i uderzyłem w ścianę. Znam na plecach dalej palił jak diabli. To już zostanie na moich i jej plecach na zawsze, szpecąc ciało.- Co takiego zrobiłaś, że spotkała cię tak wielka kara?

Eris?

środa, 26 października 2016

Od Saphire Do Eris, Issac

- Co masz zamiar z nią zrobić księżniczko ? - Zapytał białowłosy, kiedy zdenerwowana i zła chodziłam w tę i we w tę po całej jego komnacie. 
- Postawię ją do pionu. - Warknęłam. - Powinna znać swoje obowiązki, a co więcej je wykonywać ! To nie może być tak że to my robimy wszystko za nią Cierre ! - Wykrzyknęłam, a moja złość na dziewczynę co raz bardziej się nasilała. 
- Masz 100% rację Saphire, jednak co masz zamiar zrobić ? Dasz jej szlaban na wychodzenie z pałacu ? - Prychnął białowłosy. - Przecież każdy wie że nie usłucha. - Burknął.
- Ucieknę się do ostateczności ! - Powiedziałam lodowatym, nieznoszącym sprzeciwu tonem. 
- Masz zamiar to zrobić ? - Zapytał wyraźnie zaciekawiony. Kiwnęłam twierdząco głową.
- Ona musi nauczyć się szacunku do nas i do pracy. - Warknęłam. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Chciałam już krzyknąć coś wrednego, jednak Cierre mnie wyprzedził.
- Wejść. - Mruknął. Po chwili do komnaty weszła Felicite. Dygnęła i zwiesiła głowę.
- Co ?! - Warknęłam, na co dziewczyna się wzdrygnęła. Sama zganiłam się za mój ton. Nie powinnam być taka nieuprzejma dla służby, nawet jeżeli to nimfa.
- Chciałam poinformować że wróciła Pani Eris...
- No nareszcie ! - Przerwałam jej.
- Jednak nie jest sama. - Dokończyła dziewczyna. Spojrzałam na nią zaciekawiona równie co Cierre. 
- Jak to nie jest sama ? - Zapytał Cierre.
- Jest z nią jakiś mężczyzna. - Powiedziała. Ja i chłopak spojrzeliśmy się na siebie porozumiewawczo. 
- A nie mówiłem ? - Zachichotał, na co przewróciłam oczami. 
- Felicite ? - Mruknęłam.
- Tak Pani ? - Zapytała spoglądając na mnie z uległością. 
- Eris zostanie ukarana w ten sposób, dlatego jej rozkazy odtąd są dla ciebie nie ważne i im nie podlegasz, zrozumiano ? - Spojrzałam na nią twardo.
- Tak Pani. - Dygnęła i za moim pozwoleniem wyszła z komnaty.
- No...To ja idę zobaczyć kogo nasza Eriś sprowadziła. - Prychnęłam pogardliwie. 
- W takim razie ja idę już wszystko przygotować. - Powiedział Cierre po czym wyszedł. Szybko wyszłam przed pałac, a tam zobaczyłam Eris i jakiegoś chłopaka.
- Eris ? - Krzyknęłam podchodząc do nich. Zobaczyłam strach w oczach dziewczyny, a u chłopaka niezdecydowanie. Podeszłam do nich powoli.
- Masz natychmiast udać się do podziemi. Tam czeka już na ciebie Cierre. - Rzuciłam jej ostre spojrzenie. Eris kiwnęła głową i posłusznie udała się tam gdzie jej kazałam. Jako iż Eris dopiero co została Strażniczką Null nie miała pełnych praw i musiała być posłuszna głównemu Strażnikowi Null, tak samo jak inny strażnicy, czyli mnie. Spojrzałam na chłopaka.
- Jak masz na imię ? - Zapytałam skanując go wzrokiem.
- Isaac i...
- Reszta mnie nie interesuje. - Przerwałam mu twardo. Miałam świadomość tego że jestem naprawdę wredna, a powinnam przywitać go bardzo miło, jednakże moje nerwy były już tak mocno zszargane że nie potrafiłam być miła dla kogokolwiek. 
- Felicite ! - Krzyknęłam, a po chwili obok mnie pojawiła się nimfa. 
- Tak Pani ? - Dygnęła. 
- Daj mu jakiś wolny pokój i nakarm naszego gościa. - Mruknęłam.
- Tak Pani. - Dygnęła, po czym ja szybko zaczęłam zmierzać do podziemi. Znalazłam tajemne wejście w jednej ze ścian i zaczęłam schodzić schodami w dół, aż w końcu dotarłam do ogromnej jaskini. Stała tam już Eris i Cierre. Dziewczyna rozglądała się przestraszona po jaskini, a Cierre za to stał z założonymi rękami.
- Co się dzieje ? - Zapytała drżącym głosem. 
- To co widzisz. Dlatego że nie wykonujesz swoich obowiązków i nie zachowujesz się jak na Strażniczkę Null przystało, zostanie ci odebrana moc na czas nieokreślony. - Warknęłam. Po chwili w jaskini zapłonęły świeczki, a pentagram namalowany na ziemi zaczął się świecić.
- Stań w środku. - Rozkazał jej Cierre. Dziewczyna wykonała jego rozkaz, a ten podszedł do niej z nożem. Rozciął jej togę, a ta upadła na ziemię przez co dziewczyna była teraz naga. Odszedł na bok i zaczął mruczeć jakieś słowa. Wszystko zaczęło świecić. W okół dziewczyny powstały bariery by ta nie mogła uciec. Po chwili na jej plecach wypalił się znak. Pentagram a na nim smok. Kiedy wszystko się skończyło dziewczyna zasłabła, a Cierre zaniósł ją do lochu, na małe, twarde posłanie i okazując swoją wielkoduszność przykrył jej ciało materiałem. Wyszedł z jej celi i zamknął ją pieczęcią. Jej moc została zapieczętowana i nie będzie mogła jej używać dopóki jej tej mocy nie zwrócimy. Teraz musi odsiedzieć swoje w celi, a następnie przeprosić. Wtedy dopiero będzie mogła wrócić do pałacu, do swojej komnaty i zapracować na swoje moce.

Eris ? Isaac ?

Od Isaaca Do Saphire i Eris

Cały wczorajszy dzień myślałem o drobnej dziewczynie z pięknymi oczami. Obiecałem sobie, że zanim zacznę wracać do domu wyśledzę ją. Spotkaliśmy się przypadkiem, prawie strzeliłem w nią z kuszy...

Moje przemyślenia przerwały czyjeś kroki. Schowałem się za drzewem jednocześnie spoglądając w stronę z której dochodziły odgłosy. Nie minęła chwila, a ujrzałem piękną brunetkę.
Biegła z zamkniętymi oczami.. Prosto w stronę urwiska!

-Uważaj!- krzyknąłem najgłośniej jak mogłem.

Brunetka trochę się wystraszyła i otworzyła swoje piękne oczy. Nie zdążyła wyhamować i zobaczyłem tylko powiewającą jasną pelerynę, spadającą w dół, a potem usłyszałem koszmarny krzyk. Najszybciej jak tylko potrafiłem ruszyłem w stronę urwiska i skoczyłem.

Gdy spadałem i byłem coraz bliżej dziewczyny, na moich ustach pokazał się ogromny uśmiech...

-Z czego się cieszysz? Zaraz się zabijemy idioto!- w kącikach jej pięknych oczu, dostrzegłem łzy.

-Nie zabijemy się.- złapałem ją za dłoń i przyciągnąłem do siebie. Na jej twarzy malowało się zdziwienie.- Uratuje cię.

Gdy byliśmy może dwadzieścia metrów nad ziemią, teleportowałem nas na miejsce gdzie właśnie powinniśmy wylądować. Czułem jak dziewczyna się do mnie przytula... To było cudowne.

-Już jesteś bezpieczna...- dziewczyna otworzyła jedno oko, a potem drugie i szybko zamrugała. Potem pocałowała mnie w policzek i wyrwała się z moich objęć.

-Dziękuję za ratunek.- ukłoniła się delikatnie, a ja położyłem dłoń na biodrze.

-To nic wielkiego, o pani.- teraz to ja się ukłoniłem, przed moją pięknością.

-Nazywam się Eris... A ty?- zapytała podchodząc do mnie bliżej.

-Mam na imię Isaac.

Eris obeszła mnie dokładnie oglądając. Potem położyła nieśmiało dłoń na ozdobę przy moim lewym oku. Nie drgnęłam nawet przez chwilę. Jej dotyk był ciepły i kojący. Zamknąłem oczy i położyłem swoje dłonie na jej biodrach, delikatnie ją do siebie przyciągając. Eris wtuliła się we mnie, a ja czułem się jakbym był na swoim miejscu. Przy Eris.

-Chodź. Muszę Ci się odwdzięczyć, za ratunek.- Eris ewidentnie też nie chciała przerywać naszego kontaktu fizycznego...- Tylko jak my się dostaniemy na górę.

-Bez problemy.- złapałem Eris za dłoń i teleportowałem nas na górę. Eris gniewnie na mnie spojrzała.

-Następnym razem uprzedź mnie.

-Czyli będzie następny raz?- podniosłem prawą brew jednocześnie się uśmiechając. Eris uśmiechnęła się delikatnie.

-Musimy iść do pałacu...- ruszyła, a ja sam nie wiedziałem, czy powinienem z nią iść?- Idziesz?
Eris spojrzała na mnie z nadzieją, a potem z uśmiechem podeszła do mnie i złapała mnie za rękę. Jej dłoń była taka malutka...

-Jasne... W którą to stronę?- Eris pokazała mi kierunek.- Uprzedzam...

Eris spojrzała na mnie nie rozumiejąc o co chodzi. A potem przeniosłem nas w stronę wskazaną wcześniej przez Eris.

Znaleźliśmy się za jakimiś ogromnymi murami. Rozglądałem się zdenerwowany na wszystkie strony, mocniej ściskając dłoń Eris.

-Spokojnie. To właśnie tu mieliśmy być.- Eris uśmiechnęła się do mnie, rozwiewając wszystkie moje wątpliwości.

-Eris?- usłyszałem kobiecy głos...

Saphire? Eris?

Od Eris Do Isaaca

-Dlaczego wczoraj wyszłaś nie wykonując powierzonych przez nas obowiązków?

Ton Saphire był zimny i surowy. Przestałam wykonywać swoją obecną czynność i ze złością spoglądałam na boginię. Tylko spokojnie Er... Tylko spokojnie...

-Przepraszam, postaram się już tego nie robić.- powiedziałam przez mocno zaciśnięte zęby.

To nie tak, że nie lubię Saph, ale teraz doprowadzała mnie do szału.

-Mam nadzieję... Nieważne.- Bogini usiadła przy wielkim stole.

Wczoraj nie wróciłam na noc, a teraz moje myśli zajmował cudowny bóg... Jego ubiór był dość specyficzny... Czarne odcienie mimo wszystko cudownie podkreślały jego czerwone, nawet bardzo czerwone oczy. Miał ostre rysy twarzy, spiczaste uszy, czarne włosy, bladą cerę i dziwną ozdobę przy lewym oku...

Westchnienie opuściło moje usta, a Sahpire i Cierre od razu skupili na mnie swoją uwagę. Poczułam pieczenie na policzkach i uśmiechnęłam się delikatnie zdenerwowana.

-Powinnam już iść...- powoli podniosłam się z krzesła.

-Dokąd?- Saphire wysyczała w moją stronę, a mnie przeszedł zimny dreszcz.

-Saph, jesteś i tak seksowna. Nie spinaj mocniej swoich pośladków...- zachichotałam, a Cierre razem ze mną.

-Spokojnie, nie długo wrócę.- posłałam całusa w ich kierunku i szybko się ulotniłam.

-Eris! Pamiętaj jeszcze o swoich obowiązkach!- usłyszałam ostatnie wołanie zdenerwowanego głosu Saphire.

Otworzyłam ogromne drzwi. W końcu udało mi się od nich ulotnić... Nabrałam powietrza do płuc i zaczęłam biec. W pewnym momencie, gdy byłam daleko od domu zamknęłam oczy. Wiatr dawał mi opór, przez który biegłam wolniej...

-Uważaj!- usłyszałam silny, męski głos i wtedy poczułam jak grunt pode mną się urywa. Przerażona otworzyłam szeroko oczy, a z moich ust wyrwał się krzyk. Mężczyzna biegł w moją stronę, a potem skoczył w moją stronę.

Razem spadaliśmy w dół, a potem zobaczyłam uśmiech na jego ustach...

Isaac??

wtorek, 25 października 2016

Od Saphire Do Cierre i Eris

Obudziłam się w łóżku Cierre owinięta jedynie w białą pościel. Zamruczałam i zaczęłam się przeciągać.
- Jak się spało ? - Usłyszałam jego głos przy uchu.
- Dobrze. - Wymamrotałam zaspanym głosem i uśmiechnęłam się leniwie. Chłopak mruknął i przygryzł płatek mojego ucha. Po chwili drzwi od komnaty otworzyły się i do środka weszła Felicite.
- Przygotowałam śniadanie. - Dygnęła lekko. - I chciałam poinformować iż Pani Eris wróciła. - Powiedziała dziewczyna.
- Dobrze. Możesz odejść. - Mruknęłam. Dziewczyna dygnęła, jednak zanim zdążyła zamknąć drzwi zatrzymał ją mój głos,
- Felicite, przynieś mi ubranie i buty. - Mruknęłam.
- Tak Pani. - Powiedziała dygając, po czym zamknęła za sobą drzwi i już jej nie było.
- Nie jesteś dla niej zbyt surowa ? - Mruknął białowłosy, za co spiorunowałam go wzrokiem.
- Nie. - Warknęłam.
- Może mała powtórka ? - Zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem, ale właśnie w tej chwili do komnaty z powrotem weszła nimfa z moimi rzeczami. Ułożyła ciuchy na krześle stojącym przy biurku i dygając wyszła. Wstałam i zaczęłam się ubierać.
- Wyglądasz wspaniale. - Mruknął Cierre oblizując usta.
- Dzięki. - Uśmiechnęłam się do niego. - Idziesz na śniadanie ? - Zapytałam.
- Tak, zaraz przyjdę. - Powiedział przekręcając się na bok. Nie zadając mu więcej pytań wyszłam z jego komnaty i skierowałam się do jadalni gdzie siedziała już Eris. Dosiadłam się do niej i zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć zaczęłam ją wypytywać.
- Gdzie byłaś ? - Spojrzałam na nią twardo.
- Miłe powitanie. - Mruknęła.
- Nie zmieniaj tematu Eris. - Bąknęłam.
- Nie zmieniam. - Westchnęła. - Chciałam się tylko przejść. - Powiedziała zakładając kosmyk czarnych włosów za ucho. Po chwili do stołu dołączył Cierre.
- Dzień dobry Eris. - Mruknął.
- Dzień dobry Cierre. - Mruknęła. Eris była nowa i nie radziła sobie jeszcze z niektórymi rzeczami. Wczoraj nie wykonała swojej części obowiązków i musieliśmy zrobić to za nią ja i Cierre.
- Dlaczego wczoraj wyszłaś nie wykonując powierzonych przez nas obowiązków ? - Zapytałam szorstko. Osobiście nie miałam nic do tej dziewczyny, a nawet ją lubiłam, jednak teraz mnie trochę zdenerwowała.

Eris ? Cierre ?

Od Cierre Do Saphire

Przemierzałem korytarz zamku w którym się znajdowałem. Nagle jakby znikąd wyłoniła się Saphire.
- Witaj Cierre. - Uśmiechnęła się do mnie ciepło.
- Dzień dobry piękna. - Powiedziałem odwzajemniając uśmiech.
- Strasznie tu cicho ostatnimi czasy... - Westchnęła rudowłosa. Uśmiechnąłem się do niej smutno. To była prawda. Null było naprawdę puste. Jedynymi osobami które się tutaj znajdowały byli trzej Strażnicy Null.
- Felicite ! - Zawołała Saphire. Po chwili z za rogu wyłoniła się piękna nimfa która była naszą służką, a prócz tego często pomagała mi się rozluźnić nocami. Jej złote włosy spływały kaskadami na jej plecy, niebieskie oczy patrzyły na nas z uległością, zgrabna, smukła sylwetka była podkreślona przez białą togę, a jej ciało było teraz pochylone, co miało na celu oddanie nam należytego szacunku.
- Tak Pani ? - Zapytała dziewczyna swoim pięknym głosem.
- Przynieś nam coś do jedzenia i picia. - Rozkazała rudowłosa. - Będziemy w ogrodzie. - Mruknęła Saphire.
- Dobrze Pani. - Dziewczyna dygnęła i po chwili zniknęła.
- Chodźmy. - Saphire uśmiechnęła się do mnie, a ja przepuściłem ją przodem. Po chwili znaleźliśmy się w ogrodzie, który znajdował się na tyłach pałacu. Usiedliśmy na kamiennej ławce i zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili przyszła Felicite i postawiła nam na kamiennym stole jedzenie.
- Możesz odejść. - Powiedziałem uśmiechając się do niej delikatnie. Złotowłosa dygnęła po czym odeszła w stronę pałacu.
- Cierre ? - Mruknęła dziewczyna siedząca obok mnie.
- Hmm ? - Spojrzałem na nią.
- Eris wyszła ? - Zapytała. Kiwnąłem twierdząco głową.
- Powiedziała że idzie się przejść, a gdzie to już nie wiem. - Wymamrotałem, zajadając się jedzeniem przyniesionym przez Felicite.
- Ehh...Jakby i tak tu było za cicho... - Westchnęła zrezygnowana dziewczyna.
- Wierzę że niedługo Null zapełni się bogami i boginiami. - Powiedziałem pewnym siebie głosem.
- Niby skąd ta pewność ? - Zapytała dziewczyna unosząc brew do góry.
- Nie mam jej, jednak ostatnio zesłano Eris, więc to coś znaczy, a poza tym wierzę bogom mieszkającym w olimpie. - Powiedziałem pewnym siebie głosem.
- Ja już taka pewna nie jestem... - Burknęła. - Ile już czekamy ? Tkwimy tu bez celu, sami jak palec. - Warknęła rudowłosa.
- Czyżby czegoś ci brakowało Saphire ? - Zapytałem chichocząc. Położyłem dłoń na jej udzie i zacząłem delikatnie masować wymienioną wcześniej część ciała dziewczyny.
- Być może...Ty nie możesz się pochwalić brakiem wrażeń. - Prychnęła pogardliwie dziewczyna.
- Naprawdę ? - Spojrzałem na jej słodkie usta.
- Nie kłam. - Prychnęła. - Dalej sypiasz z tą nimfą. - Wysyczała. Nie dziwiłem się Saphire. Gdybym mieszkał teraz na Olimpie sypianie z nimfą byłoby naprawdę hańbiące dla mnie i moich rodziców. Nimfy choć były piękne to wciąż bogowie i boginie byli piękniejsi, a poza tym nimfy były traktowane jak gorsza klasa. Jednak czego nie zrobi facet w potrzebie ?
- Być może...Ale ty powinnaś najlepiej wiedzieć że nie mam z czego wybierać. Oprócz niej jesteś tu tylko ty i Eris. - Wymamrotałem.
- Eh...Jesteś naprawdę niewyżyty. - Burknęła na co się uśmiechnąłem. Przysunąłem się do dziewczyny i owinąłem sobie kosmyk jej włosów na palec po czym go pocałowałem.
- Skoro jesteśmy sami... - Wymamrotałem jej do ucha, na co dziewczyna zachichotała. Dotknąłem jej podbródka i przyciągając jej twarz do swojej złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku. Delikatnie polizałem wargę dziewczyny a ta otworzyła usta. Zaczęliśmy się namiętnie całować, aż w końcu przenieśliśmy się do sypialni. Położyłem Saphire na łóżku i uśmiechając się do niej zacząłem całować jej szyję, a dłonią jeździłem po jej udzie.
- Naprawdę jesteś niewyżyty. - Zachichotała.
- I vice versa. - Zaśmiałem się.

Saphire ?

poniedziałek, 24 października 2016

Szukający Przygód

Cierre
                                                                            (Cierr) 
Wiek : 19 lat
Płeć : Mężczyzna
Boska Matka : Hera
Boski Ojciec : Apollo
Teren : Paradaise
Stanowisko : Strażnik Null
Wygląd : Wysportowany, Białe włosy, złote oczy, elfie uszy.
Charakter : Cierre jest miłym chłopakiem kochającym kobiety i romanse. Jest najstarszym jak dotąd Strażnikiem Null.
Ciekawostki : Uwielbia romanse, krótkie, przelotne związki. Nie lubi angażować się w związki i podobnie jak jego ojciec ma wiele kochanek.
Moce : Cierre potrafi zahipnotyzować kogoś swoimi oczami. Żadna kobieta nie jest mu się w stanie oprzeć. Kiedy stał się Strażnikiem Null, jego rodzice podarowali mu złotego smoka, Shirotame. Cierre jest mistrzem w posługiwaniu się wszelkich gatunków mieczami. Jest wykształcony i sprytny. Posiada moc ''tworzenia''. Kiedy czegoś dotknie to zamienia się w złoto.
Partner/Partnerka/Mąż/Żona/Narzeczona/Narzeczony/Chłopak/Dziewczyna : Brak
Rodzina : Brak
Towarzysz : Shirotama, złoty smok.
Boski Atrybut : Złoty smok.

wtorek, 11 października 2016

Saphire

Kontakt : saphire22pl@gmail.com
Imię : Saphire
Płeć : Kobieta
Ojciec : Eol
Matka : Atena
Teren : Paradise
Opis wyglądu : Czerwone włosy, jedno oko zielone drugie brązowe, szczupła, smukła sylwetka, wysoka.
Opis Charakteru : Saphire jest dość otwartą osobą i strażniczką Null, jednak ma poczucie obowiązku i potrafi sobie doskonale radzić. Jej ojcem jest Eol a matką Atena. Mieszka w Paradise wraz z Eris, drugą strażniczką Null. Uwielbia dzieci i zwierzęta.
Ciekawostki :  Zawsze na szyi nosi zielony naszyjnik który dostała od rodziców kiedy stała się strażniczką. Nikt oprócz niej i jej rodziców nie wie jakie magiczne moce posiada ten amulet.
Wiek : 18 lat
Moc :  Posiada nieograniczoną władzę nad ogniem i potrafi przyzywać feniksy oraz smoki. Czasem zdarza jej się widzieć przyszłość. Potrafi doskonale walczyć a jej bronią jest sztylet.
Stanowisko : Strażniczka Null
Liczba Talarów : 500t

Eris !

Kontakt : E-mail - tajemniczanieznana@gmail.com
Imię : Eris
Płeć : Kobieta
Matka : Afrodyta
Ojciec : Eros
Teren : Paradise
Opisz swój wygląd (Opis Wyglądu): Eris ma piękne ciemne oczy i włosy. Delikatnie zaróżowione usta i bladą cerę. Ma kobiecą figurę po matce i jest szczupła. Jest dość drobnej budowy.
Opisz Siebie (Twój opis) :  Eris była samotna od dzieciństwa. Jej matka zawsze bardziej interesowała się własnymi sprawami, do których się nie zaliczała. Ojciec był zbyt zapatrzony w siebie. Eris jest przyjaźnie nastawiona. Kocha muzykę i sztukę. Jest wesoła, ale czasem zdarzają jej się chwile rozpaczy. Kocha spędzać czas ze zwierzętami. Czasami bywa złośliwa dla innych bogów.
Ciekawostki :  Eris posiada naszyjnik który pozwala jej na przemianę twarzy na jakiś czas. Eris kocha kwiaty lotosu. Nie lubi rozmawiać o swoich rodzicach. Trochę ich nienawidzi.
Wiek : 17 lat
Moc : Posiada naszyjnik zmieniający jej wygląd twarzy na jakiś czas. Potrafi bardzo dobrze
manipulować uczucia innych bogów.
Stanowisko : Strażniczka Null
Liczba Talarów : 500t

Zobacz Profil (Klik)
Nomida zaczarowane-szablony